Deser pomarańczowy z chia w mleku kokosowym z owocami róży

Co za cudna, deszczowa sobota! Po ogólnym ogarnięciu mieszkania i załatwieniu tysiąca spraw w mieście można zamknąć się w kuchni i gotować. Najpierw bezglutenowe tortellini ze szpinakiem a później bezsernik jaglany (chłodzi się w lodówce). Ale co by tu zjeść na szybko (i słodko)…? No dobra, do dzieła. Mleko kokosowe? Jest. Nasiona chia? Meldują się na wezwanie. Pomarańcza? Dalej poszło gładko. Abrakadabra i mam deser. Ciebie też zachęcam do zrobienia go. Szykuj szkło i do dzieła! To co za chwilę zobaczysz, powstało z następujących składników:

2 dojrzałe pomarańcze

6 łyżek mleka kokosowego z namoczonymi wcześniej nasionami chia (do puszki mleka 400 ml najlepiej dodać 5 łyżek nasion, dokładnie wymieszać i wstawić na kilka godzin do lodówki)

kawałki owoców róży (znalazłam w spiżarce- dostałam je kiedyś od mamy. Ty możesz użyć np. rozmrożone maliny, jagody, aronię lub inne owoce, które lubisz i masz pod ręką)

Nasiona chia najlepiej namoczyć przez kilka godzin w mleku kokosowym, doskonale napęcznieją i będą efektownie wyglądać. Pomarańcze obierz, pokrój i zmiksuj blenderem. Kawałki owoców delikatnie przyklej do ścianek naczynia w którym podasz deser. Delikatnie wlej mus pomarańczowy a na koniec dodaj nasiona. Udekoruj według uznania.

Ściskam, Niemięsojadka

DSC_0165DSC_0170DSC_0161

Szalone dynie na parapecie

Pamiętasz opowieść, jak Wojtek został strażakiem? Ja za to wymarzyłam sobie, że zostanę rolnikiem. Rolniczką. Hodującą dynie i pomidory na parapecie. Od dwóch tygodni mam swoje małe szklarnie- stoją na parapecie, słońce je dogrzewa i sprawia, że w środku szklarenek ma miejsce istne szaleństwo. Co tu dużo mówić, wystarczy, że zobaczysz zdjęcia poniżej. Kiedy zaczną się rozrastać, przesadzę je do większych doniczek i wyprowadzę na balkon. Tadaaam, oto moje dynie:

DSC_0146DSC_0142DSC_0139DSC_0143

Ratunku! Koktajl pietruszkowy kontra wirus

Cóż, w sobotę poddałam się. Nieprzyjaciel zaatakował i powalił mnie prawym sierpowym, kopniakiem w kolano i ostatecznym ciosem w ucho. Bam! Leżę. Kicham. Kaszlę. Marudzę. A później wstałam i znów zaczęłam walczyć. No co, serio mam tak leżeć i czekać na kolejne ciosy zadawane przez wirusa?

Jeśli i Ty teraz podejmujesz walkę z chorobą (a paskudztwa plenią się jak szalone: a to w autobusie aaaapsik! a to w pracy aaaaapsik! a to w sklepie khe khe! aapsik!), przyda Ci się solidny oręż. U mnie sprawdziła się broń z jabłek, pomarańczy, natki pietruszki, kurkumy, nasion chia i pieprzu kajeńskiego. Nie zwlekaj, pij!

3 jabłka (wytnij gniazda nasienne)

2 pomarańcze

łyżka nasion chia

duży pęczek natki pietruszki

1/2 łyżeczki kurkumy

1/4 łyżeczki pieprzu kajeńskiego

Wszystkie składniki zmiksuj i wypij.

Ściskam, zdrowiejąca już Asia

DSC_0124DSC_0119

Koktajl z suszonymi ziarnami kakaowca

Zanim za chwilę wybiegnę z domu do pracy i wpadnę po kostki w biały puch (tak, tak, w centralnej Polsce jest od wczoraj dużo śniegu), chcę zaproponować Ci kolejne zielone śniadanie. Tym razem zmiksuj:

dwa banany

dwa kiwi

2 grejpfruty

3 łyżeczki sproszkowanego jęczmienia

pół szklanki wody

płaską łyżkę suszonych ziaren kakaowca

Miłego dnia, już pojutrze piątek!

Ściskam, Asia

DSC_0106DSC_0111DSC_0108

Zielony koktajl z ananasem

Ostatnia niedziela lutego przywitała mnie słońcem. W takie dni wstaję z przyjemnością, a gdy jeszcze mam czas na czytanie to jest po prostu wspaniale. W tygodniu skończyłam czytać biografię Wiery Gran i czekam, aż Sara z Muffin Case pożyczy mi dzienniki Astrid Lindgren. Ale ponieważ nie wypada czekać z założonymi rękami, wpadłam więc do kuchni po dobre śniadanie które także Tobie polecam. Do dzieła!

garść umytego szpinaku

2 banany pokrojone w plasterki

obrana ze skórki pomarańcza

dwa grube plastry świeżego ananasa pokrojone w kawałki

3 łyżeczki sproszkowanego jęczmienia

starty na tarce 3-centymetrowy kawałek świeżego imbiru

Wszystkie składniki zmiksuj, przelej do naczynia i pij małymi łykami. I co, jest pysznie?

Ściskam, Asia

DSC_0090DSC_0095DSC_0097

Zielony koktajl na śniadanie

Tak właśnie wyglądają od pewnego czasu moje śniadania. Victoria Boutenko będąca guru witarian twierdzi, że zielone koktajle to wspaniały zastrzyk energii a ja w pełni się z nią zgadzam. Myśl o spróbowaniu surowej diety chodzi za mną już pewien czas i czekam na odpowiedni moment by spróbować jej przynajmniej przez miesiąc. Zielone koktajle towarzyszą mi podczas pierwszego i drugiego śniadania i okazuje się, że warzywa i owoce można miksować w przeróżnych konfiguracjach. Nie ma sensu mieszać zbyt wielu owoców (lub warzyw) bo smak robi się nijaki, warto połączyć trzy-cztery składniki. Na początek zacznij tak:

3 pomarańcze

2 banany

2 kiwi

2 łyżeczki sproszkowanego jęczmienia

1 płaska łyżka nasion chia (szałwii hiszpańskiej, opcjonalnie)

pół szklanki wody

Owoce obierz, pokrój i zmiksuj. Ja używam zwykłego blendera zwanego żyrafą. Pij przez słomkę małymi łykami, delektując się smakiem. Nie wypijaj koktajlu jednym haustem, bo odbierzesz sobie całą przyjemność, jaką jest takie śniadanie. I jak smakowało?

DSC_0051DSC_0057

Szybka zupa dyniowa

Jeśli od pewnego czasu nie masz zbyt wielu wolnych chwil, aby stać w kuchni i pichcić, pokażę Ci jak piorunem zrobić zupę dyniową. Serio, przygotowanie nie zajmie Ci dłużej, niż 15 minut i od wejścia do kuchni i chwycenia noża aż do momentu delektowania się zupą nie minie więcej, niż 30 minut. Szast, prast! i po krzyku, masz pyszną zupę. Nie marnuję więc czasu na zbędne pisanie, tylko podaję Ci składniki. Czas start!

pół dyni piżmowej, obranej i pokrojonej w kostkę

dwie obrane marchewki pokrojone w cienkie paski obieraczką do warzyw

trzy średniej wielkości ziemniaki, obrane i pokrojone w kostkę

0,7 litra wywaru warzywnego (lub wody, wtedy jest jeszcze szybciej)

łyżeczka różowej soli himalajskiej (uwielbiam!)

świeżo mielony pieprz

dwie łyżki pestek dyni

łyżka oleju lnianego

Zacznij gotować ziemniaki w osolonej wodzie, po chwili dorzuć dynię i marchewkę. Przykryj i gotuj do miękkości. W międzyczasie praż na patelni pestki dyni i pilnuj, aby się nie przypaliły. Gdy warzywa w garnku są już miękkie, zmiksuj całość uzyskując gładki krem.

Przelej na talerz, posyp prażonymi pestkami, pieprzem i polej olejem lnianym.

Gotowe!

 DSC_0037DSC_0035DSC_0044

Zioła na lepsze trawienie

Zdarzają się takie dni, kiedy łakomie pochłaniasz, co popadnie? Zaczynasz od pszennej buły na śniadanie a kończysz na paczce pralinek wieczorem? No pewnie, że i ja robiłam takie numery. A fe! Za karę już wytrzaskałam się po łapkach i skruszona poszłam do kuchni po napar ziołowy ułatwiający trawienie. Nie wiem jak Ty, ale ja lubię takie napary i zapach ziół w ogóle i nie przeszkadza. Ten, który widzisz poniżej jest banalnie prosty w przygotowaniu. Koper włoski działa na trawienie, siemię lniane nawilża a szałwia dezynfekuje i odtruwa organizm. Napar możesz wypić gorący lub, jeśli lubisz, wystudzony. Przygotujesz go z poniższych składników:

1 łyżeczka ziaren kopru włoskiego

1 łyżeczka siemienia lnianego

pół łyżeczki suszonej szałwii

400 ml wrzątku

Zalej zioła wrzątkiem i zaparzaj pod przykryciem przed 8-10 minut.

Chlup!

DSC_0031DSC_0023DSC_0026

Pasta z jarmużu z czosnkiem i surowymi ziarnami konopi

Dziś będzie krótko i konkretnie. Oto zielona pasta z jarmużu, którą możesz posmarować krakersy, chleb, lub po prostu zjeść ją samą. Najlepiej paluchami, oblizując je póżniej. Składniki na pastę:

6 garści jarmużu

4 małe ząbki czosnku

2 łyżki lnu mielonego

1/2 łyżeczki czarnuszki

1 łyżeczka suszonych pomidorów

1 łyżeczka różowej soli himalajskiej

szczypta pieprzu

1 łyżka surowych, łuskanychh ziaren konopi (są obecnie dostępne w drogerii Rossmann)

1 łyżka oleju lnianego

Do wrzącej, osolonej wody (1 litr) wrzuć pokrojony jarmuż i gotuj 5 minut. Odcedź i zostaw do wystudzenia. W misce połącz jarmuż z przeciśniętym przez praskę czosnkiem, dodaj szczytę soli, szczyptę pieprzu i olej lniany. Wszystko zblenduj krótko na gładką masę. Dodaj len mielony, suszone pomidory, czarnuszkę, łuskane ziarna konopi i wymieszaj. Gotowe!🙂 Aby pasta ładnie się prezentowała, przełóż ją do foremki na muffinki i przyciśnij łyżką. Delikatnie wyjmij na talerz, ozdób listkiem jarmużu i szczyptą ziaren konopi.

Smacznego!

Ściskam, Niemięsojadka

pasta2pasta

Pieczony pikantny jarmuż

Koleżanka zapytała mnie wczoraj, jak właściwie smakuje „ten słynny jarmuż”. Zanim odpowiedziałam, musiałam chwilkę pomyśleć, zmarszczyć czoło i kilka razy przejechać językiem po podniebieniu i w końcu… wiem! przypomina mi rarytas z dzieciństwa, kapuściany głąb! Tobie też tak się kojarzy?

Jeśli nie przepadasz za kapuścianym posmakiem, proponuję Ci przygotować jarmuż w formie chrupiącej, pikantnej przegryzki. Nie zarzekaj się, że nigdy nie spróbujesz. Na początek przygotuj niewielką porcję, spróbuj, polub.

Poza tym, że ma ciekawy smak, to jest absolutną bombą witaminową. Kilka lat temu gdy walczyłam z anemią, jarmuż poleciła mi znajoma sprzedawczyni z bazaru. Miała jarmuż w swoim ogródku i sprzedawałago wtedy w sporej wielkości pęczkach. Teraz widzę, że można go kupić w wielu marketach, opakowany, nawet umyty i pocięty! Fiu, fiu…

Nie ociągaj się więc i spróbuj. Będziesz potrzebować:

3 garści jarmużu

4 łyżki oleju rzepakowego, w którym wcześniej macerowała się bazylia, papryczka chilli i oregano (możesz przygotować taki olej w domu lub kupić w sklepie)

łyżeczka zielonej czubricy (warto mieć pod reką tę przyprawę)

łyżeczka suszonych, pokruszonych płatków czosnku

łyżeczka soku z cytryny

łyżeczka octu balsamicznego

Jarmuż umyj i posiekaj dośc grubo. Polej olejem, dokładnie wymieszaj aby każdy listek był wysmarowany tłuszczem. Rozłóż na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Posyp czubricą. Piecz przez 10 w piekarniku rozgrzanym do 160 stopni. Powinien delikatnie zbrązowieć i przyjemnie pachnieć.

Odczekaj chwilę, gdy będzie chrupiący przełóż na talerz i skrop sokiem z cytryny i olejem balsamicznym a następnie schrup z przyjemnością. I jak?

ściskam, Niemięsojadka

DSC_0873DSC_0857