Pomarola- sos rodem ze słonecznej Italii

Mamy taką tradycję z przyjaciółmi, że co ugotujemy to się tym dzielimy. Raz to ja zrobię gołąbki i poczęstuję, a ktoś podrzuci mi kubek zupy. Innym razem rozdaję powidła śliwkowe, a za kilka dni dostaję sos do makaronu. Tak było kilka dni temu, dostałam spaghetti z pyszną pomarolą, czyli sosem rodem z Toskanii. Zjadłam zachłannie i tęsknie spoglądałam w pustą miskę. „Muszę zrobić pomarolę!” pomyślałam i przystąpiłam do dzieła. Dostałam przepis, popędziłam do warzywniaka, wpadłam do kuchni i zaczęłam czarować. Efektem czarowania są 4 słoiki pomaroli: trzy po 500 ml i jeden 200 ml. Mówię serio: nie czekaj, pędź po pomidory i działaj! (Dzięki za przepis, Dago!)

Będziesz potrzebować:

2,5 kg dojrzałych pomidorów

4 marchewki

1 czerwoną cebulę

2 łodygi selera naciowego

2 gałązki bazylii

1,5 łyżki różowej soli himalajskiej

łyżeczka świeżo mielonego pieprzu

4 łyżki oleju

Cebulę posiekaj drobno i podsmaż na oleju. Dodaj posiekany seler naciowy, szczyptę soli, starte na grubej tarce marchewki i smaż do czasu, aż warzywa zmiękną. Zdejmij z ognia.

Pomidory sparz i zdejmij z nich skórkę. Pokrój pomidory w kawałki, usuwając gniazda nasienne, a następnie włóż je do dużego garnka. Do pomidorów dodaj podsmażoną wcześniej cebulę w selerem naciowym i marchewkami. Duś na niewielkim ogniu przez 30 minut. Dodaj bazylię, sól i pieprz. Zblenduj na gładką masę. Ponownie doprowadź do wrzenia, przelej do wyparzonych, suchych słoików i odwróć zakrętkami w dół.

Możesz pasteryzować przez 10 minut.

Jedz z ulubionym makaronem ❤ (Jeśli jadasz ser, śmiało posyp startym parmezanem)

PS. Mój Monsz na pewno będzie jadł pomarolę…na tostach DSC_0241

Reklamy

6 thoughts on “Pomarola- sos rodem ze słonecznej Italii

  1. Pingback: Kilka słów o kolorach | Niemięsojadka

    • Czarna cypryjska jest z dodatkiem węgla który ma czyścić organizm, syp śmiało! Ja używam różową himalajską już od dawna, wyczytałam, że jest najzdrowsza i nie zawiera chlorku sodu (sól kuchenna). Najbardziej lubię tę gruboziarnistą. Śmiało wrzucaj sól do jadła, doprawiaj, oblizuj się i ciesz podniebienie, o! 🙂

      Polubione przez 1 osoba

  2. Pingback: Muffin Case – niepopularny blog w dzisiejszej blogosferze | Blogs in October. Blogtober?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s